czwartek, 10 marca 2011

szelest ...



„[…] niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do serca..”
.........................................................................................
...................................Carlos Ruiz Zafon „Cień wiatru”


Książka... zanim słowo pisane zostało w niej zamknięte pomiędzy okładkami przeszło wiele form … były malowidła na ścianach jaskini … tabliczki … papirus … wreszcie papier … i pierwsze książki …

… kiedyś była tylko ludzka pamięć i słowo przekazujące tradycje … prawdy … osiągnięcia kolejnym pokoleniom … szczęśliwie dla nas, bo jak wiemy pamięć nasza a i przodków, choć żyjących w ekologiczniejszych warunkach atmosfery obarczona jest i była błędami, … zatem szczęśliwie dla nas na kartach książek pokolenia zostawiały swój przekaz w różnych formach i możemy czerpać z nich wiedzę … to bardzo miła i szczodra okoliczność losu :) ...

… to całe moje gadanie o książce oczywiście jest odpowiedzią na zaproszenie Marty … jakiś czas temu już, ale doczekało się swoich pięciu minut … miała to być prezentacja biblioteczki … będzie opowieść o książce w moim życiu … nie wszystkie, bowiem lektury, które pozostawiły we mnie ślad posiadam na półce … ba te, które posiadam nie mają jeszcze zaszczytu mieszkać na półce, o jakiej dla nich marzę … a jednak bezdomne w pewnym sensie … inne gościnnie u mnie tylko przebywające :) są … od bardzo dawna i będą zawsze … w tej tradycyjnej postaci, bo choć strach przewidujący dla nich koniec w obliczu wirtualnych woluminów czy panoszących się Audiobooków … dla mnie nie jest groźny … nigdy nie zamienię pachnącej drukiem kartki na ekran monitora … szczerze mówiąc nie umiem tak czytać … książka … cichy kąt … ciepłe światło lampki … kubek kakao i ja zaplątana w kocyk to specjalny świat … to magia i coś tak miłego dla duszy jak masaż dla ciała … ekranizacje … można zobaczyć, ale po przeczytaniu … ilekroć nie zrobiłam odwrotnie zawsze byłam mocno zaskoczona … do dziś pytam, dlaczego piękny, ale jednak dość osobliwie traktujący powieść film „Pożegnanie z Afryką” nosi ten tytuł … jeszcze gorzej dla mnie jest z „Drzwiami w podłodze” … nie wiem jak Irving, ale ja nie jestem zachwycona … o „Samotności w sieci” powiedziano już tyle, że ja mogę przemilczeć … to tylko kilka tytułów gdzie czytać jest daleko przed oglądać :) …













... pochłaniam wszystko ... biografie … z ciekawości, … bo opowiadają o życiu ikon … postaci, które podziwiamy i cenimy … to duża gratka móc poznać okoliczności, które kształtowały zacne postaci, … co czuli, … jakie emocje przeżywali … to jak podglądanie :) a przy całym negatywnym bagażu tego zjawiska … któż tego nie pragnie :) …
... powieść … wiele ma postaci a ja kocham każdą … historyczne … podróżnicze … kryminalne … obyczajowe … każda zabiera do innego świata … każda odkrywa coś nowego … wreszcie każda pozwala czegoś się nauczyć … nie będę wymieniać tytułów, bo zbyt ich wiele … wpadam zawsze w korytarz tematyczny … zwiedzam najodleglejsze zakątki z Cejrowskim, Kapuścińskim czy innym znamienitym podróżnikiem aż jakaś saga mnie od podróżowania po lądach odciągnie na rzecz przemierzania z rodzinami epok … Grzesiuk otworzył kufer z cierpieniem czasu wojny … Stanisłwa Fleszarowa Muskat odkryła ludzkie emocje … Chmielewska pokazała jak rozśmieszyć można słowem a Dan Brown jak precyzyjnie go użyć …

... czasopisma … tonę w ich zbieractwie … te o wnętrzach … te o podróżach … kulinarne … o dzierganiu i szyciu a ostatnio :) o fotografii … miesięczniki w moich zbiorach potrzebują dużego regału i stabilnych półek :) …

Kiedyś książka była luksusem dostępnym tylko dla nielicznych … druk … jego rozwój i popularyzacja wprowadziła ten kiedyś przeznaczony dla nielicznych rarytas do każdego domu … dziś można kupić każdą, kiedy się chce i w jakiej sobie życzymy postaci … kieszonkowe … tańsze w skromnej szacie i wydania „na bogato” … jak sobie czytelnik życzy lub jak sobie może pozwolić … w tym miejscu muszę wspomnieć o „kioskowych” seriach... można zapytać „po co” skoro w księgarniach mamy każdą pozycję na wyciągnięcie ręki … pojawiająca się, co tydzień kolejna pozycja serii nabywana jakby w odruchu a nie z potrzeby czytania … posądzana o bycie meblem na półce dla obwoluty … jest jednak cennym nabytkiem … bo choć wielu oczami kupiło pastelowe okładki to też wielu zajrzało pod nie … to jak z paczką kukułek … jak mam w szufladzie … zjadam … :) … mam takie „kioskowe” mebelki i bardzo się z nich cieszę … o ich wartości decyduje treść …

Są też takie książki w moich zbiorach, które cieszą nie tylko dla zawartości … mówię o tych wyszperanych w antykwariacie … starszych wydaniach z pożółkłymi kartkami i bagażem czasu … takie są amuletem i skarbem szczególnie cenionym … "Dobranoc dla dorosłych" to jedna z nich ... bedzie o niej więcej :) ...

Aby powstała książka … potrzebny jest człowiek, który ma pomysł i dar pisania … potrzebny jest też papier, … dlatego gdzieś ktoś musi ściąć drzewo … kocham drzewa i książki i tak sobie myślę, że przyjemność czytania jest kontynuacją wsłuchiwania się w szum drzew … w tym szeleście gałęzi, liści szarpanych wiatrem można tak wiele usłyszeć :) …

niedziela, 27 lutego 2011

pobudka :) ... z kartą MultiSport ...

... zima na finiszu ... mam nadzieję ... choć jedyny dostrzegany zwiastun to dłuższy minimalnie dzień ... dobre i to bo senność, brak energii, wzmożony apetyt i pogorszona samoocena to konsekwencja braku światła ... winny - szyszynka ... bo to ona rejestruje długość dnia i natężenie światła ... w ciemności wydziela melatoninę - hormon, który pozwala wyciszyć się i zasnąć ... ale skoro dzień jest dłuższy to zimowe rozleniwienie powinno ustępować wiosennej werwie ... z bardzo silną motywacją ... w mocno minusowej temperaturze staram się doszukać jakichkolwiek symptomów wiosny … najmocniejsze tchnienia ciepła jakie ostatnio udało mi się namierzyć to pastelowe opowieści Mimi :) … zaraziłam się tam mocno tymi kolorami i mam nadzieję oswoić je dla siebie … ale to później …

... wspomniany koniec zimy dokucza … to ciężki czas bo zapasy się kończą … psyche potrzebuje energetycznej motywacji … phisis niemrawa po zimowym obrastaniu w tłuszczyk już nawet nie jedzie na oparach … tu bak jest zwyczajnie pusty … widać dno … a po mnie widać, że złapałam się w pułapkę przesilenia zimowo-wiosennego i coraz częściej irytuje mnie coś co irytować nie powinno … coraz częściej wpadam w złość, co do której zasadności sama mam w przypływie chwili prawdy wątpliwość sporą … coraz częściej mam zwyczajnie przysłowiowe muchy w nosie … a to że nie częściej, a zawsze po pokonaniu kilku schodków dysze jak siedmiogłowy smok … głowę mając tylko jedną to już fakt alarmujący …

... postanowiłam coś z tym zrobić … i może na samym postanowieniu rzecz by się skończyła ale jako, że stałam się posiadaczką karty MultiSport to postanowienie weszło w czyn … trzeba się usprawnić i przypomnieć organizmowi, że ma mięśnie ... postanowienie przybrało konkretny plan … fitness … każdy chyba widział smukłe … uśmiechnięte dziewczyny jak z lekką finezją w ruchach rzeźbią ciało … i z taką wizją podszeptywaną przez podstępną wyobraźnię podjęte zostało wyzwanie … zaczynamy w czwartek … na ów fitness wybrałam się z Jolą ... w kupie raźniej ... pomyślałam ... za to nie pomyślałam że Jola ma 3 letnie dziecko i to zadecyduje o tym, że wybierze zajęcia zgodnie z tym kiedy ma czas a nie zgodnie z naszą kondycją ... na chwilę obecną domniemaną zresztą tylko ... i tak trafiłyśmy na zajęcia MIX … sama nazwa wniosła we mnie niepokój bo jak mix to znaczy wiele … a i owszem wiele a w zasadzie wszystko … bo tajemniczy mix to jakby esencja tego wszystkiego co w skład fitness wejść może … oparta na stepie dynamiczna roztańczona chorografia z elementami ABS TBC BUP … nie aerobiczek tylko jazda bez trzymanki ...intensywny trening mający na celu wzmocnić wszystkie partie mięśniowe … co potwierdzam bowiem odczuwam dziś wszystkie swoje partie mięśniowe a o wielu nie miałam pojęcia że istnieją :):):) …

... jak to wyglądało ... no nieźle ... brakowało Laskowika bo pantomimę w kwestii kabaretu dawałam grupie ja ... był rytm grupy i ja ...choreografia grupy i ja ... konkretna sekwencja ćwiczeń i moja sekwencja liczona "inaczej" … pani prowadząca jak opętana  ciągle  nadawała "prawą ... zaczynaj prawą " .. aż wreszcie zdesperowana brakiem prawej :) wprost  "pani bez butów... prawą " ... no pani bez butów to JA!!! (sportowe obuwie pożyczyłam od dziecka ... bo ja nie mam ... i mi spadowywało :):):) to je zdjęłam ) ... ładowałam lewą na ten ... nie wiem co to stało przede mną ... jak już w końcu udawało mi się dogonić resztę to ... doszły ciężarki (dlatego rąk nie czuję ) ... łapki mam silne i prawie zaczęłam co drugi wymach robić z grupą a tu pani ze mnie przeszła na mamrotanie "bejzing" ... cholera żebym ja wiedziała co to ten „bejzing” ... zobaczyłam sympatycznego osła ze Szreka, który wlecze się powtarzając „niebieski kwiat i kolce …” co było dalej wiemy wszyscy … ale co najważniejsze WYTRWAŁAM … gdy w mikrofonie rozbrzmiało "dziękuje paniom" … ja żyłam i na własnych nogach z bananem na twarzy wyszłam z sali :) … wyszłam w skarpetkach, którymi zmyłam ślady po butach innych niczego nie będąc świadomą … w mokrych skarpetkach dotarłam do szatni ... wcale nie zmęczona ... za to szczęśliwa :) …

... plan zmodyfikowany … teraz możliwości zamierzam dopasować do przedsięwzięć i stopniowo dojść do mixa :) … bo choć dziś każdy ruch sprawia mi ból to wiem, że to ból wypracowany … jednak lepiej spałam … chętniej wstałam, a że iść ciężko … no cóż nikt nie mówił że będzie lekko :):):) ... 

... skoro się ruszamy … to zabieram na mały spacer do Paklenicy … w słońcu … pod górę i bez zadyszki :) ... 


























poniedziałek, 14 lutego 2011

eliminacje :) ...

... pracuję nad "szyldem" bloga ... to efekt przejścia przeze mnie przez pierszy mały etap wtajemniczenia w dziedzinie obróbki obrazu ... zamierzałam zrobić "casting" wśród czterech propozycji ... niestety podkusiło ... chciałam obecny "szyld" wstawić na próbę ... chciałam dobrze ... wyszło jak zawsze ... stare zdjęcie znikło a ja za nic nie wiem gdzie je mam ... czyli falstart :) ...





... prawie casting jednak sobie będzie ... zamieszczam cztery propozycje pomiędzy którymi się miotałam ... którą wybrałam widać ... a która dla Was jest najbardziej odpowiednia:) ? ... czekam i nie ukrywam, że bardzo jestem ciekawa :) ... i otwarta na uwagi :) ...

... ta prezentacja ma jeszcze jedno bardzo ważne zadanie ... swoje kompozycje tworzyłam ze zdjęć zapisanych dawno temu ... wtedy jeszcze nie miałam zamiaru publikować ich na blogu czy gdziekolwiek bo po prostu nie miałam bloga :) ... dlatego jeżeli użyłam tu nieświadomie zdjęcia należącego do kogoś to z góry przepraszam ... i tym samym ponieważ mam sentyment do tych swoich wypocin pytam o zgodę :) ...

piątek, 11 lutego 2011

nadrabiam zaległości ... wyróżnienia

… mam kilka dni wolnego … bez szaleństwa to taki troszkę dłuższy weekend … i okazja do nadrobienia paru zaległych spraw … blogowo to tego nazbierało się sporo … nie wiem ile zdążę, dlatego zacznę od najważniejszego … WYRÓŻNIENIA


… anno domini 2011 od progu powitał mnie serią bardzo sympatycznych wyróżnień... o tym jak cenię sobie każdy taki sympatyczny gest już poniżej pisałam … wtedy jeszcze nie wiedziała, że przyjdzie mi kilkakrotnie uśmiechać się do monitora :) … i to jak … zaraz wymienię osoby odpowiedzialne za pogłębiane w ten sposób zmarszczki mimiczne :) … poczucie docenienia i błogie samozadowolenie :) ...


... Magda … to duże zaskoczenie, bo blog ... 1717 ... poznałam dzięki otrzymanemu wyróżnieniu … Magda ależ masz talent :) ... takie maskotki to marzenie ... ficowa Księzniczka z przebiśniegiem jest urocza ... świnka morska .. myślałam, że jest żywa ! ... a turkusowa filiżanka przykuła mnie do monitora na długo ...



... Basia … jest z nami od niedawna a bardzo mocno zaistniała w blogowej społeczności :) … na kartach ... "place to calll Home" ... wprowadza nas do bogatego i różnorodnego świata otaczających nas „chciejstw” … fascynuje mnie jak razem z Basią wiruję w miksie energetyzujących barw albo dla przeciwwagi marznę w zamieci stulecia :) … lubię ten kobiecy w każdym calu świat i Basię …

... Joanna … i jej  ... "Wyjątkowe wnętrze" ...  to prezentacja ciekawego ujęcia sztuki we wnętrzu … znalazłam tam sporo swoich ulubionych klimatów … wnętrz … a teraz cieszę się na możliwość śledzenia kolejnych etapów poznania historii sztuki … świetny pomysł z tą „trzecią odsłoną” Joasiu :) … dla mnie super …

... dziewczyny dziękuję za przyznane wyróżnienia … cieszy mnie to, że moje posty i zawarte w nich „cosie” podobają się … same wiecie, jakie to ważne wiedzieć „jestem czytana” … „to, co pokazuję ma swoich odbiorców” … fajna świadomość i dobra energia …

... teraz moja kolej a wybranie 10 miejsc, które cenię … to zawsze jest mały problemik, aby wybrać akurat 10 … i dlaczego właśnie te … obrałam klucz ... „obraz – słowo – smak”


... wiem ... wymieniłam 7 ... i mogłoby się wydawać, że brakuje 3 ... nie brakuje ... Basia ... Joanna ... Magda stworzyły miejsca, które odwiedzam za każdym razem ... nie mogę Was dziewczyny pominąć ... :) ...

... pozostało już tylko się pożegnać i życzyć miłego weekendu … :)
Related Posts with Thumbnails