Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza inspirujące. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza inspirujące. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 grudnia 2010

(nie)zwykły bałagan ...

... biały puch … zima … kocham śnieg i pejzaże, które on tworzy … są wytwornie i eleganckie … mają spokój i miękkość … i co nie bez znaczenia zakrywają wszystko to, co nie koniecznie bawi oko, … co określane jest bałaganem lub bardziej poetycko rzecz ująwszy nieokiełznanym artystycznym nieładem :) … choć osobiście używam obu określeń jednak zawsze w odniesieniu do pewnego rodzaju nieporządku … papierki za łóżkiem Juniorki i zapomniane skarpetki nieubłagalnie są bałaganem … stos kartek … kserówek na biurku … rzuconych w akcie twórczym zgłębiania wiedzy na jakikolwiek temat łaskawie zwę nieładem artystycznym … i tego będę się trzymać … jak mawiał ulubiony kosmita mojego męża … rudy i obłędnie niesforny Alf … i mistrz w tworzeniu zamieszania i chaosu :) na Ziemi :) ...

... ład i porządek w książkach ... odkurzone ... posegregowane ...

… wchodząc w temat bałaganu pomarudze sobie … nie marudziłabym, ale kilka razy do roku mobilizuje silną wole i robie czystkę w zalegających mi gdzie się da czasopismach … jestem ich nałogową kolekcjonerką a tematyka obszerna … dziś padło na stare numery „Twojego Stylu” zanim wyrzuciłam zajrzałam i trafiłam na temat – BAŁAGAN - … bowiem z tym nieładem jak się okazuje nie jest tak ot … zwyczajnie … można w nim czytać :) ... przesiedziałam z gazetą w łazience kwadrans  … i tak, jeżeli w stercie książek i kubków, ubrań czy innych gadżetów tworzących kopkę wiemy gdzie leży poszukiwana gazeta i na którym poziomie sterty papierów jest potrzebny rachunek czy inny papier to nie jest źle … taki bajzel świadczy o twórczej naturze i umiłowaniu wolności ( i w tym momencie runęło mi całe spojrzenie na nasz związek ... bo w myśl tej teorii to Adam jest w tym związku osobą twórczą i wolną ... ja ... głęboki oddech nie ... bo ja w bałaganie niczego nie znajdę poza dołem teraz bo już wiem, że przez tę ślepotę to wobec psychologicznego wzorca twórcza nie jestem ...) … gorzej, gdy w tym armagedonie nic odnaleźć się nie da … brak kontroli nad rzeczami … brak umiejętności ich uporządkowania u dorosłej osoby może być oznaką niedojrzałości (ufff to jeszcze nie ja ... ) ...ten sam bałagan może być wyrazem narcyzmu, czyli skupiania się na własnych potrzebach … sprzątając robimy symboliczne miejsce dla … brak uporządkowania może być oznaką oporu przed zrobieniem miejsca dla drugiej osoby ( i od razu radosc bo w odniesieniu do takich rewelacji to jestem najbardziej towarzyskim stworzeniem pod słońcem jako że wciąż sprzątam, układam ... znaczy robie miejsce :) wreszcie siedzenie na wannie ma sens :) ) … jednak przedzierając się przez stery tego wszystkiego, co nasz nowy znajomy odłoży na później nie szufladkujmy go jako narcyza już w progu (i tu nie ma nic o mnie ...) … jeżeli dostrzeżemy gdzieś kwiat … żywy znaczy doniczkowy nie jest źle … narcyz nie lubi poświęcać czasu temu, o co trzeba dbać, bo byłoby to kosztem czasu dla siebie (Juniorka wyratowała się z piętna narcycystycznej jedynaczki ... tymi katusami dwoma )…

... ład i porządek w nakryciach ... ściereczkach ... kubeczkach ...

zdarza się i tak, że nieład pokryty kurzem wkrada się tam gdzie dotąd go nie było … warto się wówczas zatrzymać, bo chaos na zewnątrz bywa projekcją chaosu wewnętrznego ( o tu czasami siebie bym zobaczyła i zgadza mi się ...) … posprzątanie mieszkania jest czasami jak poukładanie sobie spraw w głowie … :) (no ... to mi pasuje najbardziej bo jak mam poukładane  - pozdrawiam Miruś :) - to od razu mi lepiej ... dostaje kopa ... energia wzbiera i czuję się świetnie ) ... poczytałam i doszłam do wniosku, że nawet bałagan zwykłym nieładem nie jest ... masz ci los ... chyba tylko Tequilla w swoim psim świecie ... od jakiegos czasu zazębiającym sie z moim pedantycznym rajem i wprowadzajacym doń chaos .. ma to wszystko w psim nosie ... a ja kocham to moje małe (narazie ) psie serce :) ...

 ... Juniorce odczytałam na głos i zaleciłam zaszufladkować w pamięci, że wybierając na życie faceta ma spojrzeć nie tylko na lico i dusze ale też szpiegowskim nosem (wszak każdy ukrywa troche siebie zanim usidli upatrzoną .. czy upatrzonego) wywęszyła jak przyszły bałagani ... i tu no coż ... męższczyzna wokół którego panuje nieokiełznany artystyczny nieład (ale który dba o coś żywego :) !) wygrywa ... bowiem patrząc na jego porozrzucane koszulei książki (ale nie puszki po piwie !) można założyć, iż własciciel więcej czasu poświęca nauce ... pasji ... przyjaciołom ... mniej pedantycznym porządkom ... istnieje nadzieja, że miłosnik bałaganiku umie się bawić (toż bałagan to mała zabawa) i życie z nim nie będzie nudne a co wazniejsze nie zatruje taki życia walką o szczegóły (... nie posiadam się z radości, że mój mąż tego nie wiedział przed ślubem bo uciekłby na koło podbiegunowe :) ) ... oczywiście traktujemy to pół żartem ... pół serio ale ... :) ... poniżej gdyby ład taki i porządek w jej szafie kiedyś zagościł :) ...


... jeszcze słówko o obrastaniu w rzeczy ... bibeloty ... przydasie ... oj my cos o tym wiemy ... tak trudno coś wyrzucić a każda piwnica ma swoją pojemność ... pawlacze nie są bez dna i co zrobić ... niby należy trzymać się prostych zasad : kupując nowe radio stare oddaj do PCK ... cudownie namnożone przez podział ... pączkowanie i inne sposoby z piekła rodem ubrania wypierające drzwi szafy ... trzeba posegregować i aby nie ponieść klęski w czasie czystki systematycznie wyrzucać ... ustalić dziś wyrzucam 5 rzeczy - to ma pomóc wybrać dobrze i nie wyrzucic potrzebnego ... kiedyś przecztałam "wyrzuć wszystko czego nie miałaś na sobie przez ostatnie 2 lata" ... wyrzuciłam ... tak wyrzuciłam w zeszłym roku płaszcz z wielbłądziej wełny w kolorze kamelowym i zawyłam jak wilk gdy okazało się, że to tegoroczny hit :) ...
widocznie nie przemyslałam ... nie przemyslałam kto wyrzuca zacną wełnę ...

... ład i porządek w garderobie :) ...

… rozejrzałam się wokół … mój bałagan mam nadzieję zwyczajny … wynikający z bycia i życia w domku … na szczęście dla nas czasy, w których żyjemy mają swoje wady, ale i zalety i jak w rekompensacie za ciągły pęd i bieg z cywilizacją korzystamy z jej osiągnięć, … dlatego nie ma już pieców w każdym pokoju i tony sadzy na ścianach … szczotki wyparły odkurzacze … wędliny leżą czy wiszą w sklepie … niby prościej, ale i czasu mniej … tak czy inaczej, jak co roku każdy dom będzie lśnił i pachniał świątecznie :) … damy radę :) … oczywiście, jeżeli odejdę wreszcie od monitora i zacznę coś robić :) ... zatem rozważaniom wokół (nie)zwykłego bałaganu  kładę tym samym kres ... gazety z bólem trafią do kosza ...


...narożnik ? ...

... czy kanapy ? ...

... no nie odejdę bo jest jeszcze coś co muszę ... naroznik czy kanapy ?... teraz weim że kanapy a dlaczego o tym innym razem  ... jest plan na rewitalizację bedącego nieprzyjemnym doznaniem estetycznym narożnika ... kupiliśmy go w pośpiechu przed większym najazdem gości i była to totalna pomyłka .. nie wygląda .. niewygodnie się na nim siedzi ... jedynie do spania jest dobry ... kiedyś trafi do gościnnego ale teraz stoi w swym gargamelim looku i szpeci mi salon ... ponieważ ma służyć za łóżko nie chcę w odnowienie łożyć wiekszych środków ... finansowych ... dlatego :

a) ... muszę obić tkaniną sama (nie użyję celowo słowa tapicerować ... bo z tapicerowaniem to nie będzie miało wiele wspólnego) ...
b) ... samego obicia dokonać tkaniną tania a spełniającą moje estetyczne oczekiwania ... a te jakoś dziwnie zawsze pokrywają się z ceną wysoką ...
c) ... oczekuję takiego mniej więcej (z naciskiem optymistycznie w kierunku "więcej" położonym ) ... takiego efektu ... inspiracje z uwielbianego przeze mnie miłością platoniczną ... RESTORATION HARDWARE





... już się prawie załamałam, że przyjdzie mi tkwić przy koszmarnym wyglądzie sprzętu pomyłki gdy nagle zatrybiło ... tzn dla mnie zatrybiło i mam już małe poparcie ... a trybik w tym wypadku tkanina  ... to ... jutowe worki ... tkanina mocna (co historia potwierdza ...) ... spełniająca moje wysublimowane poczucie estetyki i co sprawdziłam i co bardzo mnie zdiwiło dośc miła w dotyku (po 3 praniach naturalnie ) ... zanim obiję na stałe zrobiłam wizualizację manualną ( wierząc w obraz rzeczywisty a niedowierzając możliwością grafiki komputerowej) ... i oto jej efekty ...



... poduchy z nadrukiem tylko dla przykładu ... planuję kilka małych zgrabnych poduszeczek z nadrukiem ... naroznik zwizualizowany bez jutowych boków bo mi worków brakło ale interesuje mnie cały jutowy choć wiem, że to mniej praktyczne będzie ... i koniecznie wymiana nóżek :) ... a i jakiś jasny dywanik miałam na myśli ale przypomniałam sobie że mam szczeniaka ... i chyba się z dywanikiem wstrzymam :) ...




... żeby nie wyjść na mało postępowego ćwoka to pokaże jeszcze moje wyobrażenie wzbogacone o możliwości wizualizacji graficznej dokonane wprawną ręką Rokoko ... to wspaniała dziewczyna amatorsko jak narazie dodająca wnetrzom smaczku ... jej świat od niedawna ... tutaj


... i jak wam sie widzi taka zmiana w scenach mego salonu :) ... bo ja jestem za ... włącznie z zagospodarowaniem przestrzeni za naroznikiem :) ...

… pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)  …

... a to coś co właśnie kończę i jutro pokażę :) ...

wtorek, 16 listopada 2010

kuchnia przed rewolucją ... wydumane wśród drzew ...


… o Krynicy jeszcze będzie … dziś muszę odbić trochę od tego szwędania i leniwego wpatrywania się w porastający tu wszystko wdzięcznie mech, mocne gałezie starych drzew na tle nieba, … bo sobie przypomniałam, że przyjechałam tu, z pendraiwem pełnym mej kuchni … zamierzam przedstawić stan obecny … i domniemany na skutek inspiracji, które mi wywróciły świat … poniżej obecny ... beżowy do bólu i ten beż tam gdzie się da odejść musi ... bez żalu zresztą :) ...








… moja kuchnia już, jako pomieszczenie samo w sobie jest trudna … trudna, bo węższa niż chciałam … otworzona na salon, czego nie chciałam a mam … realizacyjnie na początku zaistniało parę pomyłek … część naprawiłam dwa lata temu … część została do naprawienia i musiała poczekać … uznałam, bowiem, że przy braku pewności lepiej poczekać …



… parę detali mających ją ocieplić i niezbędnych do egzystowania … mini serwis w literki …


 … pewność straciłam na etapie ścian, … co widać … beżowo, … że aż mdło … smutno i nijako … ściany muszą dostać nowy kolor … zaczęło się od dwóch kuchni inspiracji a skończyło na mega olśnieniu w wiatrołapie, … bo w nim zauważyłam, że drewno w zimnym odcieniu ładnie współgra z platynowym szarym i białym … jasno … elegancko, … dlaczego nie skorzystać z czegoś, co już zdało egzamin …

... akcja reanimacja potrzebna ścianom to nie tylko kolor ... są puste i potrzebują ocieplaczy ... idealnym detalem dla nudnej ściany są półki ... tablice ... kilka inspiracji poniżej ...


... sufit i halogenowe oświetlenie odejdzie a nadejść powinny małe zwisy w industrialnym charakterze ... dwa po obu stronach okna i jeden nad blatem za płytą kuchennną ...

zdjęcia powyżej pochodzą z "Werandy"
... pomocnik czy wyspa na zdjęciu z lewej strony zaistniał też jako pomysł na wykorzystanie mojej małej komódki ... zrealizowałoabym w ten sposób marzenie o wyspie ... i jeszcze coś na talerze ...




... ps. ... firanka od pierwszej chwili gdy zawisła wiedziałam ... pomyłka ... zmieniła wygląd kuchni w kierunku niezamierzonym ... chciejstwo jest aby takaż subtelna ... lniana roleta ją zastąpiła ... no a skoro już takie zdjęcie wybrałam (źródło "Weranda") to o zlewie takim może tylko w wersji kamiennej z szarego granitu ... i za nim już bezwzględnie koniecznie brat blat ...
... i jest nad czym myśleć ...


piątek, 29 października 2010

gorszy tydzień ... gorsza ja ...i poducha na spokój :) ...


… ten tydzień nie wyszedł panu miesiącowi … dobrze, że i tydzień i miesiąc się kończy … może i skończy się moja łatwość w unieszczęśliwianiu samej siebie … no może nie dokładnie samej, bo moim zdaniem to świat wokół mnie był bardzo pomocny, … ale tak czy inaczej tupnąwszy nóżką … cóż, że leciwą, ale to malutkie, 36 zatem przy określeniu nóżka będę się upierać :) … mówię dość … moich zmagań z codziennymi zmorami nie będę opisywać, bo nie warte są tego owe zmory... czyjeś głupie „jestem na nie” opanowało mnie i miałam to, co mieć chciałam … samą siebie na nie i nie wiem jak innym, ale sobie zepsułam tym parę dni … zupełnie niepotrzebnie a wszystko, dlatego, że zapomniałam o tym, czemu miałam być wierna i dałam się porwać fali nic nie chcenia … miałam pamiętać, że każdy dzień jest po to, aby się nim cieszyć … skoro trzeba coś zrobić to zrobić to można z uśmiechem będzie łatwiej a nie z poczuciem ogromnej krzywdy, bo łatwiej nie będzie … za to będzie okropnie … i było tak okropnie beznadziejnie, bo zwykła rzecz w wyimaginowanym poczuciu niesprawiedliwości społecznej przybrała postać szykan … z perspektywy czasu … szykan nie stwierdzam … po prostu można wykopać dół i mieć z tego frajdę a można zapadać się w sobie złorzecząc całemu światu i wykopać dół dla siebie … w tym tygodniu tak zrobiłam … czas pokaże czy nauczyłam się czegoś … w całym tym wariactwie labilność hormonalna miała swój udział … lwi rzekłabym nawet, bo łzy, którymi się zalewałam.. rany Julek zupełnie bez powodu to nie jest normalne … to nie ja … żeby jedna mała przysadka z tą siostrunią tarczycą tak człowiekiem poniewierała to już przechodzi granice jakiejkolwiek przyzwoitości … endokrynolodzy … zróbcie coś :) … kobieta prosi … (wiem są preparaty ale nie to nie to ...) ...



 ... aktualnie po wczorajszym przerobieniu z nieletnią struktury klas społecznych padam... polemizowanie z czternastoletnią myślą politologiczną zaprowadziło nas do "przygotowania do życia w rodzinie”... na koniec rozprawka "czy kłamstwo popłaca „... tak szczerze przez Juniorkę potraktowana, że do bierzmowania pewnie by nie poszła... jako że Nieletniej wyszło, że popłaca, bo jak powiedziała Xowi, że mu z ust śmierdzi to on się na nią obraził i teczki jej nie nosił a powinien bo mu osiołowi matmę napisała i obiecał „... i co ja jej miałam powiedzieć... pij mleko będziesz duża... kłamliwy slogan tez by mi nie pomógł... poprzednia rozprawka "czy łatwo być nastolatkiem" w interpretacji mojego cudnego pacholęcia kazała mi Sie zastanowić, jakim cudem te biedne nieletnie nieszczęścia w ogóle dają radę wobec nawałnicy druzgoczących wobec nich oczekiwań... chyba poproszę, aby pani od polskiego przestała z tymi rozprawkami, bo mnie wykończą poglądy własnego dziecka...

… jak widać kobiecość i macierzyństwo mnie wykończyć chciały.. nic nie wspomnę o sobie jako żonie, bo pan mąż zniósł to jakoś i tylko nieśmiało zapytał czy to wróci … mamy nadzieje, że nie … szukając ratunku uciekłam do świata wyższej estetyki … zatopiwszy się w inspiracjach wnętrzarskich odnalazłam trochę spokoju i uciechy estetycznej … znalazłam parę rozwiązań i gadżetów niezbędnych do dalszej egzystencji na tym świecie … dobiłam, w Adasiu to, co zostało po tornadzie hormonalnym, gdy z całą odzyskaną energią wtajemniczyłam go w swoje plany … teraz albo podejrzewa mnie o kolosalne ukryte dochody albo obawia się, że pozbawiona zdrowego rozsądku w ślady Szpicbródki czy Kwinty pójść zamierzam i aby zrealizować chciejstwa obrabuje bank … wstyd i niesławę na rodzinę ściągnąwszy …





… wieszaczki … od dnia, w którym zobaczyłam te owalne z cyferkami innych nie chciałam … dopóki nie zobaczyłam … tych owalnych z retro pejzażykiem miast …



… sekretarzyk … skrzyneczka … po romantycznym dla Nieletniej … dla siebie chcę takie … znalazłam w galerii Brocante … pozdrawiam i gratuluje właścicielce tych pięknych wytworków pomysłu i efektu realizacyjnego :) … kapelusze z głów :) … że tak powiem …



… ten ostatni zamierzam postawić na biurku, którego wizualizacja nabrała pełniejszej formy dzięki Rokoko (zapowiada debiut bloga … z góry polecam … swoją drogą to paranoja … jej wizualizacje idą Az z Irlandii a ja mam w domu na wyposażeniu teleinformatyka …) … ściany mają być jak gołąb w białym szarym … a to sterane drewno skrzyneczki ma nawiązywać do zasłon, których nie zmienię, bo je kocham, choć są w szarym brązie i nie przyjmuje, że takiego koloru nie ma :)…


… i dzisiejsza radocha … poduchy … zamówiłam jednym, kliknięciem i przyszły... są wspaniałe... nic dosłownie nic im zarzucić się nie da... idealny len...czy płótno może, ale takie zgrzebne niby, choć w zgrzebności akuratnej takiej ... szare dokładnie tak jak szare być powinny... napis prościutki... dobrze naniesiony... a mięciutkie i milutkie tak, że chyba przed wizytami potencjalnie na nich mających spocząć tyłeczków... będę wymieniać, aby je oszczędzić... przynajmniej dopóki w niemym zachwycie nad nimi tkwić będę...

… oczekuję w swych wnętrzach spokoju … niedbałej elegancji w obłoczku, glamour ale w gadżetach wolę mocniejsze... akcenty... taka surowiznę trochę retro a trochę w klimacie starej fabrycznej Łodzi... ideału, czego nie trudno się domyślić nie znalazłam... szukam … przypomniałam sobie tę Łódź, której już nie ma a w której dawno temu kilku przyjaciół z motyką na słońce się porwało … w „popiołach” wspomnień i na bazie pięknych gmachów powstała idea loftów … znalazłam mieszkanie stworzone nie w starej fabryce, ale w garażu …


... ceglana ściana i ta komoda jak z pracowni szalonego malarza po ataku (w drugim etapie pracy choć nieco bardziej biało wyglądał kiedyś obdzierany z jakiejś czarnej paćki stół owszem miał sie jak bliźniak tego bohomazu tylko go odczyściłam ) ... pień w naturalnym brązie drzewa na szarej podłodze i ten stół jak ze stołówki ganc fabryki ... podoba mi się ale uczciwie siebie pytając nie wiem czy starczyłoby mi na niego odwagi ...



...... ciepłe drewno i literkowe kanapy ... stylowy fotel ... taka mała sztuczka a sprawiła, że stary garaż z surowymi ścianami stał się ciepłym i przytulnym miejscem ... a gość siedzi sobie tam pod strzechą i kiwa nogą kilka epok już chyba tak sobie chodzi i podgląda jak duch nocy wigilijnej bo odziany bardzo stylowo ... w przeciwieństwie do nadętego drewniaka na krześle ...


... zdjęcia pochodzą z Art&Decoration ... w zasadzie każdy szczegół tych pomieszczeń mnie zachwycił ... podziwiam mariaż ciepłych motywów z zimnymi detalami ... ten beton i koronka inaczej to piękne :) ...

poniedziałek, 11 października 2010

od renowacji drzwi do designerskiego biurka ...

... biurko i moje o nim wyobrażenie .. miało być później ale w zapale przywracania życia starej stolarce pod szlifierkę poszły stare drzwi ... jeszcze z poprzedniego lokum zwanego dumnie jak już wspominałam Norką ... to najlepsze co po niej zostało ... no i jeszcze kilka drewnianych bali ...:) ... drzwi te były w lepszym stanie ale zesłane do garażu podupadły mocno ... zwłaszcza ich dolne partie stojące na podmokłym betonie ... na szczęście przebudzenie nastąpiło ... choć trudno powiedzieć, że w porę ... reportaż z poligonu :) ...


... spieszę się z najbrudniejszymi pracami bo brać meteorologiczna zapowiada opady i mroźne dni, a w takie trudno będzie cokolwiek zrobić na tarasie ... trudno też to co zrobić trzeba uskuteczniać w przestrzeni salonu ... ale sporo już zrobione i mam nadzieję zdążyć ... bo chciałabym zrealizować moje wobec tych drzwi plany jeszcze przed świętami ... (zawsze mnie rozbawiały takie wyznaczniki czasoprzestrzeni jak ... święta ... od poniedziałku ... od pierwszego stycznia ... a tu masz ... sama mądrala padła ofiarą ...) ...


... teraz trudna analiza mich planów wobec tego skromnego sprzęciku ... trudna albowiem meandry mego pokręconego umysłu i wyobrażeń są tak zawiłe jak nietrwałe ... i czym to już te drzwi nie miały być ... wiele wcieleń im przewidziałam a to te najmocniejsze typy ... ukłon dla świątyni zła (zakupowego wodziciela na pokuszenie :) ) ... Impressionem ...



... długo chodziło mi po głowie aby w ostatecznej formie drzwi moje stały się garderobą ... początkowo błądziłam myślami wokół wiatrołapu ... potem łazienka (zamiast okryć ręczniki i płaszcze kąpielowe miały zawisnąć na nich ) ... ale od kiedy zobaczyłam "werandową" (kocham to czasopismo i jestem od niego silnie uzależniona ... ) ... aranżację z biurkiem wiedziałam że to TO ...


... dalej poszło łatwo bo w zbiorze rzeczy mi niezbędnych ... w katalogu biurka już kilka typów siedziało w niemym oczekiwaniu na swa chwilkę ... te spotkałam w świecie francuskiego Art&Decoration ...


...tak niedbałe, że bardziej nie mozna chyba ... i ta forma na babkę, wreszcie jakieś uczciwe zastosowanie ...


... to pokazuje z miłosci do fotela ... uwielbiam go .... :)




... forma, która mnie opętała i wygrała ostatecznie kasting na moje biurko ...:) ...


... choć trudno zapomnieć,że taka tradycyjna i wiekowa postać była brana pod uwagę ...

... a dzięki pomocy Rokoko i jej wizualizacji mam konkretną wizję (jak Adam się wykrzywia na sam dźwięk tego słowa ... oj ... bardzo nie lubi i z reguły ma złe przeczucia jak tylko usłyszy ... i z reguły ma rację ...:) ) .... tadam !!! ...


... tak to widzę ... na tle starego ... drewna nowoczesna designerska forma biurka ...podstawa a la budowlana kobyłka potraktowana spray'em srebrne lustro na tym tafle szkła i nic ale to nic mi nie przeszkadza,że na niej każdy paluch będzie się wdzięcznie odbijał ... z radoscią równą samozaparciu ja będę te paluchy wycierać ...  naturalnie w towarzystwie industrialnej lampy ... szczególy jeszcze do dopracowania .... prawdopodobnie aby biurko miało szerokość na której ja ze swoim bałaganem mogę zaistnieć wokół drzwi dam dechy ... w górnym sektorze półeczka i grafiki ... i trochę przydasi ... te kule baby wiedźmy muszę gdzieś zdobyć ... i jeszcze szuflady takie surowe metalowe ... na skarby ...






źródło inspiracji ... kolejna oaza przydasi www.restorationhardware.com
... mam mokry czerep a za pół godziny powinnam być w drodze do pracy ... ale tak się ciesze że wreszcie coś sama z sobą ustaliłam że musiałam to światu oznajmić ... lecę ...
Related Posts with Thumbnails