tę ostatnią noc roku każdy chce spędzić jakoś ... najlepiej jakoś specjalnie :) ... myliłam się jednak myśląc, że w Nowy Rok trzeba wejść tanecznym krokiem ... można jodełką - hamując pługiem albo z fantazją zjechać na krechę oby nie zakończoną dupnięciem … ten rok (nie ubliżając mu mógłby być lepszy)... zakończyłam na stoku ... no dobra na oślej łączce raczej :) ale stok widziałam :) ... i bardzo polecam ... na głowie kask zamiast kolafiury ... ciepłe gatki zamiast kiecuni ... dechy zamiast szpilek ... i uśmiech połączony z wolnością ... ehhhh ... ale zanim do uśmiechu doszłam było tak ... :) ...
O nartach marzyłam od zawsze … i od zawsze mi było do nich nie po drodze … gdziekolwiek się na amatorów nart nie spojrzy … to takie toto zadowolone … uśmiechnięte … może cokolwiek dziwnie chodzą ale coś w tym jest ... co ??? ...
marzenie i wyzwanie :) ... som oba ... i powiem tylko spełniać sobie takie marzenia jest wyzwaniem ... w moim wypadku wyzwanie stało przede mną i to wiedzieliśmy i wielkie wyzwanie stało przed nimi ... przyjaciółmi i instruktorami zarazem ale to wiedziałam tylko ja ;) ... bo gdyby Oni choć troszeczku podejrzewali nauk by nie było ...
przed godziną zero ... gdy z parkingu widać już narciarzy ja "bojam się" ... wysiadłam z auta bo wiedziałam, że i tak mnie wywleką ... wcisnęłam się w botki o elastyczności skały i wadze betonowego słupa i z takąż gracją ... słupa znaczy dotarłam na stok ... zwany przez taszczących mnie oprawców "polanką" ... tam stwierdzam: siła grawitacji nie działa ... a zapewniam należę do ciał obdarzonych masą ( z czego ostatnie 300 dkg to świąteczny makowiec;) ) ... że też wielki Newton tak się mógł walnąć ;) ... polemizować jednak nie było mi dane ... ani w myślach z ikoną nauki ścisłej ani z Maćkiem pod tzw "wyrwirączką" ... miała mnie uczyć Ania ale pierwszy rzut oka na półtora metra sparaliżowanej strachem kupy nieszczęścia i oddała mnie ... może też miała złość na Macieja ;) w końcu som parą :):):) ... jeżeli tak ... to lepiej mu dowalić nie mogła :) ...
utrzymać się na dechach … pamiętać o postawie bo to wypięcie kojarzone z sylwetką turysty w tunezyjskiej wygódce to postawa … jechać i to skręcając bo nie napiszę „robiąc zakosy” poprzez przenoszenie ciężaru ciała z jednej strony na drugą i wyważyć prędkość hamując to wszystko musi jeden neuron ogarnąć i to w ułamkach sekund … mój nie ogarniał …
dnia następnego ... bo był dzień następny ciągniona niczem zbuntowany osiołek ... nie wiedzieć czemu zaczynam "to czuć" ... do bycia "narciarkom" to mam milę jeszcze ale "wyrwirączka" jest mój !!! ... oślą górkę pokonuję w pięknym stylu pokurcza ale pokonuję ... ba ... parkuję tam gdzie ja "kce" a nie tam gdzie chcą narty ... to wielki krok człowieka na śniegu :) ...
i wszystko byłoby dobrze gdyby nie plan ... znowu ;) ... moje instruktorki (bo drugiego dnia zostali przy mnie najwytrwalsi tylko) na końcu listy mają "Iza pokonuje orczyk" ... i pokonałam ... wjechałam na samiuśką górę ... tam dumna ze mnie Tereska chwali mnie, że aż rosnę ... leżąc rosnę ;) bo w.... siem na koniec tego orczykowania ... jak już mnie spionizowały, żebym sobie za złe nie miała zachwycają siem obie jak to na narty uważałam i ich nie skrzyżowałam ... haaaaa ... zwariowały ...
nie uważałam !!! ... nie mogłam bo w PRZEPAŚĆ !!! patrzyłam ...
tajemnicą pozostaje dla mnie:
* jakim cudem w tyyych !!! butach chodziłam ... a chodziłam ...
* jakim cudem je uniosłam ... bo jak je zdjęłam to nie byłam w stanie donieść ich do samochodu
* jakim cudem Maciek mnie nie zatłukł tam na stoku (bo to stok był chyba )
* wreszcie jakim cudem Ania nie zostawiła mnie tam ... żebym skruszała ...
do pozy jaką polecono mi w tyyych butach przybrać ... pozy, która kojarzy mi siem nieodmiennie z nobliwymi starterami w tunezyjskiej wygódce ... do tej pozy nabieram szacunku i wprawy choć to bardzo mocno naciągane określenie
niemożliwe okazało się możliwe ...
tylko ... no właśnie 6 dni później ... mój instruktor ... zobaczcie sami ... był tam ...
i tylko sobie zadaję pytanie ... to była pasja czy zapominanie :):):))))))) ...
a teraz ... Czarna Góro ... nadchodzim :):):) ...
relacja wkrótce ...
trzymajcie kciuki :)
WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU :)






-horz.jpg)














